poniedziałek, 26 listopada 2012

...

Pare nocnych chwil pod prysznicowa struga wody.. zaparowane kabinowe szklane tafle.. ociekajace cialem pozostalosci dnia.. Oddycham spokojnie niczym poranna mgłą..  Kasuje wspomnienia niczym kroliczek Duracella w magiczny sposob regenerujac bateryjki.. To calkiem przyjemny kres..  Spokojny taki, bez strachu, bez emocji.. Z pelna swiadomoscia zobojetnienia.. To kilka chwil gdy nie musze..  dazyc, chciec, pragnac ani tesknic... Nie musze.. To kurewsko idealne zwieczenie dnia.. Wszystko co jakims cudem zdolalo pozostac w mej pamieci jawi sie niczym film widziany dawno temu.. Sceny chwile wczesniej tak wyrazne blakna, nie jestem tez pewien ich kolejnosci.. Zdawac by sie moglo ze wszystko to mialo miejsce w innym zyciu.. I choc to tylko chwila.. wystarczy by zapomniec..
Slysze, wiem i czuje.. Jestem w stanie przeczytac wszystkie nigdy nie zapisane przez Ciebie slowa.. To nie  wiara i nadzieja.. nie milosc i nie tesknota.. to chyba nic ladnie brzmiacego wiec moze warto byloby to narysowac..?
Namalujmy to co kaze zyc tak a nie inaczej.. myslec, marzyc i czuc.. wszystko to co do wyrzygania jest tak wyswiechtane.. zgrane niczym stary winyl.. glupie i naiwne.. Namalujmy..
Zapytasz o przeszlosc..? Nie lubie jej.. Nie lubie o niej myslec..  Mimo to, czasem wdziera sie niechciana, sobie tylko znanymi sposobami.. W obloconych butach.. Niezaklopotana..
I choc nierzadko wzrok moj z utesknieniem wedruje ku pustej kuchennej szawce w ktorej stal sloiczek pelen magicznej wolnosci.. zapytaj mnie czy jestem szczesliwy.. a bez wachania odpowiem..
Odpowiem..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz