Bywaja takie dni przebiegu ktorych nikt nie oczekuje.. Te ktore bez konkretnego powodu zwane sa gorszymi.. Te gdy nigdy nic nam nie wychodzi.. Gdy niechciany telefon wciaz dzwoni, a bliskie osoby majac Cie za idiote czestuja stekiem bzdur ktore chcesz uslyszec..
Gdy frustracja siega zenitu a nawet jesli nie jego samego to zdecydowanie przewyzsza przyjete owiane rozsadkiem normy...
Cierpliwosc zdaje sie wtedy nie istniec.. Łatwo sie zdemaskowac.. pokazac swoje prawdziwe oblicze..
Popijajac wieczorne piwko w towarzystwie glosnikowej Diany Krall szczerze zaluje dziesiejszych niestety udanych zastawionych nie mnie zasadzkowych prowokacji..
Przepraszam przemila Pania z przychodni ktorej pocisnalem od glupiej kurwy.. Bogu ducha winna aptekarke.. i ekspedientke w sklepie miesnym.. (to nie jej wina ze szynka ktora sprzedawala miala żyłkę..)
Moze wlasnie tego dnia nie powinny wchodzic mi w droge..?
A moze to ja powinienem zostac dzis w domu..?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz