piątek, 20 stycznia 2012
...
Obrazy miasta rysujące mi się przed oczami późną nocą, opustoszałe ulice, pulsujące światła, puste tramwaje zmieżające do zajedni, mroczne i ciemne podworka rynkowych kamienic, wzbudzają we mnie ogromny spokoj. Bez zgiełku i hałasu wolny od korkowego padołu przemierzam ulice jedna po drugiej. Od bladego świtu aż do późnej nocy. Dzień po dniu i tak bez końca. Zarabiam, wydaje z braku laku i przypadkiem.. Licze, rozliczam, płacę... Zamartwiam się i kombinuję.. Próbuję. Od słowa do słowa.. przepraszam. Z braku opanowania, krzywdzę. I znów.. Wracam późną nocą bez końca uciekając w sen..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz